28 października 2026

Dzwon Nadziei. Dźwięk, który oznacza nowy początek

Są takie chwile, na które czeka się miesiącami. Chwile, w których po długiej walce, wielu trudnych doświadczeniach i dniach pełnych niepewności można wreszcie powiedzieć: ten etap jest za mną. Dla naszych pacjentów jednym z takich momentów jest uderzenie
w Dzwon Nadziei. Jego dźwięk zabrzmiał dla kolejnych osób, także dla pani Moniki Cielepak.

Za tym dźwiękiem kryje się cała historia

Czy można pokonać raka? Tu, w Centrum Onkologii wiemy, że jest to możliwe. I choć nie każdy pacjent ma taką szansę , to wielu osiąga trwałe wyleczenie, inni wolni są od nowotworu przez wiele lat. Każda historia jest inna, ale każda niesie ze sobą nadzieję.

Droga do tego momentu bywa długa i wymagająca. To miesiące intensywnego leczenia, kolejne cykle chemioterapii, operacje, niekiedy radioterapia, immunoterapia czy hormonoterapia. To także tygodnie oczekiwania na wyniki, osłabienie, strach, wątpliwości i łzy. Nierzadko całe życie zostaje podporządkowane jednemu celowi: pokonać chorobę.

W tym czasie pacjenci uczą się funkcjonować w rytmie wizyt, badań i kolejnych etapów terapii. Starają się wzmacniać organizm, oswajać emocje i odnajdywać spokój w rzeczywistości, która potrafi zmieniać się z dnia na dzień. Czekają na dobre wiadomości, jednocześnie próbując odnaleźć stały ląd na wzburzonym morzu niepewności.

Dlatego informacja o pomyślnych wynikach i zakończeniu leczenia systemowego ma tak ogromne znaczenie. Przynosi ulgę, radość i nadzieję. Pozwala znów odważniej marzyć, planować i myśleć o przyszłości.

A uderzenie w Dzwon Nadziei staje się czymś więcej niż symbolicznym gestem. To moment, w którym można zatrzymać się, odetchnąć i powiedzieć: zrobiłam to, zrobiłem to. Za mną ważny etap. Teraz czas na kolejny rozdział.

Za morzem łez i 16 cyklami chemii

28 października ten wyjątkowy moment przeżyła pani Monika Cielepak. Jak mówi mieszkanka Koronowa, za nią morze łez, 16 cykli chemioterapii oraz operacja podwójnej mastektomii z rekonstrukcją piersi.

W tej trudnej drodze ogromnym wsparciem była dla niej rodzina, a szczególnie mąż. Ważne miejsce zajęły także koleżanki poznane podczas leczenia onkologicznego. To osoby, które często rozumieją więcej niż ktokolwiek inny, bo same wiedzą, jak wygląda codzienność naznaczona chorobą, oczekiwaniem i nadzieją na dobre wiadomości.

Tego dnia również były przy pani Monice. Towarzyszyli jej także inni nasi pacjenci, którzy gorącymi oklaskami gratulowali jej tej chwili. Były brawa, wzruszenie i radość, ale zapewne także myśl, którą nosi w sobie wiele osób czekających na swój moment: kiedyś i ja stanę przy tym dzwonie. Historia takich pacjentek jak pani Monika pokazuje, że można przejść przez trudne leczenie i doczekać chwili, na którą tak bardzo się czeka.

„W Dzwonie Nadziei jest coś niezwykłego. Kiedy uderza w niego jedna osoba, jej radość staje się źródłem nadziei dla innych „ – mówi mgr Zofia Jędrusik, Kierownik Opieki Medycznej w Ambulatorium Chemioterapii i konsultant wojewódzki w dziedzinie pielęgniarstwa onkologicznego.

Coraz więcej pacjentów chce usłyszeć ten dźwięk

Zachęceni przykładem osób, które zakończyły leczenie systemowe, kolejni pacjenci zgłaszają się do pielęgniarek w Ambulatorium Chemioterapii, by również przeżyć ten wyjątkowy moment.

To dla nas ważny sygnał. Pokazuje, jak wiele znaczy dla pacjentów możliwość symbolicznego zamknięcia etapu leczenia, zaznaczenia tej chwili i nadania jej osobistego znaczenia.

Tym razem Dzwon Nadziei zabrzmiał dla dwóch kolejnych osób. W ubiegłym tygodniu swoje chwile radości przeżyły trzy osoby, a w październiku w dzwon uderzyło już 11 naszych pacjentów.

Wśród nich znaleźli się również pani Iwona Lewandowska, pani Beata Karnowska oraz pan Ireneusz Zbutowicz.

Każda z tych osób ma za sobą własną historię, własne trudności i własne powody do wzruszenia. Łączy je jednak coś niezwykle ważnego: dotarły do momentu, który jeszcze niedawno mógł wydawać się bardzo odległy.

Cieszy nas, że coraz więcej pacjentów chce w ten sposób zaznaczyć zakończenie leczenia systemowego. Nie chodzi przecież tylko o sam dźwięk dzwonu. Chodzi o możliwość przeżycia tej chwili na własnych zasadach, w otoczeniu życzliwych ludzi, którzy wiedzą, jak wiele ona znaczy.

Nadzieja, która łączy

Dzwon Nadziei jest symbolem, ale jego znaczenie tworzą ludzie i ich historie. Każde uderzenie przypomina o sile, determinacji i odwadze pacjentów, którzy mierzą się z chorobą nowotworową.

Jest również wyrazem solidarności. Osoby, które kończą leczenie, mogą cieszyć się swoim sukcesem, a jednocześnie dawać innym coś bezcennego: nadzieję, że ich własna droga także może prowadzić do takiej chwili.

W Centrum Onkologii z ogromnym wzruszeniem obserwujemy te momenty. Wiemy, że za każdym uśmiechem, każdym oklaskiem i każdym dźwiękiem dzwonu kryje się wiele miesięcy wysiłku, odwagi i walki, której nie zawsze widać na pierwszy rzut oka.

Wszystkim pacjentom, którzy dotąd uderzyli w Dzwon Nadziei, serdecznie gratulujemy. Jesteśmy pełni podziwu dla Waszej siły, determinacji i odwagi.

Życzymy przede wszystkim dużo zdrowia, spokoju i dobrych wiadomości. Niech przed Wami będzie jak najwięcej pięknych chwil, spełnionych marzeń i planów, na które w czasie leczenia często brakowało przestrzeni.

A tym, którzy wciąż są na swojej drodze i czekają na moment, by stanąć przy Dzwonie Nadziei, przesyłamy wiele ciepła i otuchy.

Niech jego dźwięk przypomina nam wszystkim, że nadzieja ma wiele imion. Czasem jest nim dobre słowo, obecność bliskiej osoby, wspólnota ludzi, którzy rozumieją. A czasem jest to jeden mocny dźwięk dzwonu, który mówi: ten etap jest za mną.
Przede mną nowe możliwości.

Autor: Małgorzata Rogatty

Kontakt

Call Center (52) 374 31 10

    Masz pytania? Skorzystaj z formularza

    *Obowiązkowe