Po wielu latach pracy z Centrum Onkologii żegna się Pani Agnieszka Paliwoda – osoba, którą zna kilka pokoleń pracowników i która przez długi czas była częścią tego miejsca.
Trudno zamknąć jej zawodową historię w konkretnych liczbach czy stanowiskach. Jak sama mówi z uśmiechem:
„To było ile? Ile to jest lat? Ja nie wiem już ile.”
Policzyliśmy: 31 lat – kawał życia.
Praca w innych czasach
Pani Agnieszka zaczynała pracę w zupełnie innym Centrum niż to, które znamy dziś.
„Gdy zaczynałam pracę, dyrektorem był Pan dr Witold Czechowicz. W tym miejscu, gdzie jesteśmy dzisiaj żadnych biur nie było. Tu była stolarnia, warsztaty. Nie było jeszcze np. medycyny nuklearnej, w jej dzisiejszych pomieszczeniach my mieliśmy swoje biura. Otwierały się dopiero przychodnia, potem przenoszono oddział teleradioterapii ze Szpitala im. dr. Biziela, w zupełnie innym miejscu była Izba Przyjęć.”
Przyszła do pracy w momencie bardzo zwyczajnym, życiowym:
„Moja córka poszła do przedszkola jak miała cztery lata. I ja przyszłam do pracy.”
Od tego momentu Centrum stało się ważną częścią jej codzienności.
Po prostu robić swoje
Na przestrzeni lat Pani Agnieszka pracowała w różnych obszarach – tam, gdzie była potrzebna.
Zaczynała od zadań administracyjnych, by z czasem uczestniczyć w coraz bardziej złożonych procesach – wspierała funkcjonowanie różnych działów, brała udział w przygotowywaniu dokumentacji, rozliczeń, projektów. Przez jej ręce przechodziły rozliczenia związane
z budową m.in. nowoczesnej spalarni, budynku Polikliniki czy Innowacyjnego Forum Medycznego . Pracowała przy inwestycjach, które zmieniały oblicze Centrum, często działając w niewielkich zespołach, gdzie odpowiedzialność była ogromna.
Zadania się zmieniały , ale podejście do pracy było takie samo:
„Taki charakter, że ja nie pozwoliłam sobie, żeby cokolwiek tutaj gdzieś zawalić.”
Nie szukała rozgłosu ani szczególnego uznania. Najważniejsze było, żeby wszystko działało jak trzeba.
Dużo pracy, mało mówienia o niej
I choć brała udział w wielu ważnych zadaniach, nigdy nie przypisuje sobie szczególnych zasług. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech Pani Agnieszki jest jej skromność. Na pytanie o własny wkład w rozwój Centrum odpowiada krótko:
„Nie, nie… robiłam swoje.”
A przecież za tym „robiłam swoje” kryją się lata pracy, setki dokumentów, projektów, spotkań, decyzji – i ogromny wkład w codzienne funkcjonowanie naszej placówki.
Nie szukała wyróżnień. Zamiast tego wybierała pracę – rzetelną, systematyczną, wykonywaną najlepiej jak potrafiła.
Bo taki jest jej styl – spokojny, konkretny, bez zbędnych słów.
Centrum jako część życia
Przez lata praca zajmowała bardzo dużo miejsca:
„To był praktycznie mój pierwszy dom…”
To szczere zdanie mówi więcej niż długie podsumowania. Pokazuje skalę oddania. Lata zaangażowania, często kosztem czasu prywatnego, są świadectwem ogromnej odpowiedzialności i lojalności wobec miejsca pracy. Widać w nim zarówno zaangażowanie,
jak i cenę, jaką często się za nie płaci.
Jednocześnie Pani Agnieszka potrafi spojrzeć na swoją drogę z dystansem i szczerością – co czyni jej historię jeszcze bardziej prawdziwą i bliską dla wielu z nas.
Dziękujemy!
Centrum przez te lata bardzo się zmieniło. Od skromnych początków, przez kolejne inwestycje, aż po nowoczesną, innowacyjną placówkę, jaką jest dziś – w tej historii jest także jej wkład, choć ona sama nigdy nie stawia siebie w centrum opowieści.
Nie wszystko da się dokładnie opisać – szczególnie po tylu latach, kiedy wiele rzeczy się zaciera, a najważniejsze zostają w pamięci ludzi.
Dlatego dziś chcemy powiedzieć po prostu: dziękujemy za obecność, za pracę i za to, że przez tyle lat można było na Panią liczyć.
Pani Agnieszko – życzymy spokoju, odpoczynku i dobrego czasu na nowym etapie życia!















Autor: Małgorzata Rogatty