Chirurdzy z Centrum Onkologii w Bydgoszczy przeprowadzili kolejną nietypową i wymagającą operację, która pokazuje, jak ogromne znaczenie ma współpraca wielospecjalistycznych zespołów oraz indywidualne podejście do każdego pacjenta. Dzięki doświadczeniu naszych lekarzy oraz zastosowaniu odpowiednio dobranych technik operacyjnych udało się przeprowadzić skomplikowany zabieg w sposób jednoczasowy – oszczędzając pacjentce konieczności przechodzenia dwóch oddzielnych operacji.
Jedna operacja, dwa poważne schorzenia
Pacjentka została zakwalifikowana do leczenia operacyjnego z powodu raka jelita grubego. W trakcie przygotowań do zabiegu wykryto jednak dodatkowy, niezwykle niebezpieczny problem – guz nadnercza o charakterze hormonalnie czynnym.
Jak wyjaśnia dr Krzysztof Kamecki, dyrektor ds. medycznych Centrum Onkologii, koordynator Oddziału Klinicznego Urologii Onkologicznej i jeden z operatorów:
„To była operacja usunięcia nadnercza z guzem nowotworowym, tzw. chromochłonnym, który produkuje nadmierną ilość hormonów – takich, które mogą dramatycznie podwyższyć ciśnienie krwi podczas zabiegu.”
Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że pacjentka wymagała jednocześnie operacji onkologicznej jelita grubego:
„Pacjentka miała do czynienia z dwiema chorobami. Guz nadnercza został wykryty przypadkowo podczas przygotowań do operacji raka jelita. Oznaczało to konieczność działania w obrębie praktycznie całej jamy brzusznej.”
Wyjątkowa trudność i ryzyko zabiegu
Z guza nadnercza w czasie operacji może nagle uwolnić się znaczna ilość hormonów, tzw. katecholamin – adrenaliny i noradrenaliny. Skutkiem tego jest nagły, trudny do opanowania znaczny wzrost ciśnienia tętniczego, stanowiący bezpośrednie zagrożenie dla życia.
„Nagły wzrost ciśnienia w czasie operacji grozi np. udarem mózgu lub zawałem serca. Wprawdzie nad bezpieczeństwem pacjenta czuwa doświadczony anestezjolog, ale gwałtowny wzrost ciśnienia krwi w czasie operacji może być bardzo trudny do szybkiego opanowania. Służą do tego celu unikalne, bardzo szybko i silnie działające leki, jednak nawet one działają dopiero po chwili, w czasie której wysokie ciśnienie krwi może zagrozić życiu pacjenta ” – tłumaczy dr Kamecki.
Kluczowym etapem operacji było więc w pierwszej kolejności bezpieczne zamknięcie naczyń krwionośnych nadnercza:
„Najpierw odnaleźliśmy i zamknęliśmy żyły oraz tętnice nadnerczowe, nie dotykając samego guza. Dzięki temu uniknęliśmy wyrzutu hormonów do krwi i dopiero wtedy mogliśmy bezpiecznie usunąć chory narząd z guzem.”






Kto operował?
Zabieg był efektem ścisłej współpracy zespołów anestezjologii, urologii onkologicznej i chirurgii onkologicznej.
W skład zespołu operacyjnego weszli:
- dr Krzysztof Kamecki – operator ze strony urologii onkologicznej,
- chirurdzy z Oddziału Chirurgii Onkologicznej kierowanego przez dr. hab. Michała Jankowskiego, prof. UMK, w tym: dr Karol Tkaczyński oraz lek. med. Maciej Tarczyński.
- dr Małgorzata Wieczorek – anestezjolog z zespołu kierowanego przez dra Wojciecha Polenceusza.
Jak podkreśla dr hab. Michał Jankowski, prof. UMK:
„Operacja była połączeniem leczenia dwóch osobnych chorób podczas jednego zabiegu z jednego dostępu.”
Interdyscyplinarna współpraca kluczem do sukcesu
Po odpowiednim przygotowaniu farmakologicznym pacjentki – prowadzonym przez zespół specjalistów – zdecydowano się na wykonanie operacji jednoczasowej.
„Zamiast operować pacjentkę dwa razy, zdecydowaliśmy się na jednoczasowe usunięcie guza nadnercza, a następnie prawej części okrężnicy” – wyjaśnia prof. Jankowski.
Było to również konieczne ze względów bezpieczeństwa:
„Nie można było najpierw operować raka jelita, pozostawiając guz chromochłonny nadnercza – stanowiłoby to zagrożenie życia.”
Laparoskopowa precyzja
Cały zabieg przeprowadzono techniką laparoskopową, czyli małoinwazyjną.
„Zawsze kierujemy się tym, co dla pacjenta najlepsze oraz najłagodniejsze. Laparoskopia pozwala na precyzyjne uwidocznienie i delikatniejsze operowanie, szczególnie w trudno dostępnych miejscach” – podkreśla dr Kamecki.
Prof. Jankowski dodaje:
„Unikamy rozległego cięcia i dużej inwazyjności, co ma ogromne znaczenie przy tak skomplikowanych zabiegach.”
Wymierne korzyści dla pacjentki
Dzięki przeprowadzeniu operacji w jednym etapie pacjentka:
- uniknęła dwóch oddzielnych operacji i dwóch znieczuleń,
- skróciła czas leczenia i rekonwalescencji,
- zmniejszyła ryzyko powikłań,
- ograniczyła obciążenie organizmu.
Zabieg trwał około 4 godzin.
„Udało nam się podczas jednego wejścia rozwiązać problem obu chorób. To nie jest częsta sytuacja, ale pokazuje, jak ważna jest interdyscyplinarna współpraca” – podsumowuje prof. Jankowski.
Siła doświadczenia i współpracy
Przeprowadzona operacja jest kolejnym przykładem, że nowoczesna onkologia opiera się na zespołowym podejściu i elastycznym doborze metod leczenia.
„Mając do dyspozycji różne techniki – laparoskopowe, klasyczne i robotyczne – możemy wybrać tę najbardziej korzystną dla pacjenta” – podkreślają chirurdzy.
To właśnie takie podejście sprawia, że możliwe są zabiegi rzadkie, złożone i jednocześnie bezpieczne – przynoszące realne korzyści pacjentom.
Autor: Małgorzata Rogatty